Karpacz - Pod bronią.

Pod bronią.Kiedyś zawsze z kumplami jechałem gdzieś w góry. Tym razem Karpacz to, był nasz cel. Na granicy stali wopiści, a my przedpoborowi śmialiśmy się z nich jakie to biedaki, bo skusili się na żołd. Nie znaliśmy dokładnie tej sytuacji, bo choć mogliśmy już być w wojsku, to każdy z nas się jeszcze uczył. Najciekawiej było w Karpaczu, to tam Michnik, Geremek i Kuroń przechodzili przez granicę, a WOP chyba trochę przymykał oko. Bardzo nas to rajcowało, gdy rano po wypiciu piwa i wyjściu z Karpacza mogliśmy tego samego dnia przejść nielegalnie granicę napić się czeskiego piwa i jeszcze wieczorem wypić 3 piwo tym razem w mieście Karpacz. Wiedzieliśmy, że studenci przenoszą bibułę przez granicę, ale my byliśmy daleko od takiej konspiracji. Ciekawie, też było jak któregoś dnia przywieźliśmy krótkofalówki do strefy nadgranicznej. Wopicy nas namierzyli i część naszej paczki chcieli wsadzić do paczki. Prowadzenie grupy 4 osobowej pod bronią do strażnicy - było super.

Inne ciekawe: